„Droga Buntu” jest nie tylko sprawozdaniem z działalności e-zina, ale w
głównej mierze to wyznanie, pewnego rodzaju spowiedź „Buntownika”, który okazał
się postacią całkowicie fikcyjną.
„Ten prolog jest ostatnim pisanym przeze mnie wstępem. Jest on pogrzebem
BUNTOWNIKa. Tak, naczelny BUNTu odchodzi, niknie gdzieś w Nicości... - tam,
skąd przybył. Odchodzi w otchłań, staje się historią... - jednak będzie \"żywą historią\",
bo nadal istnieć będzie... Jednak teraz zrzucam buntowniczą maskę, przestaję
grać... Tak, grałam. Ukrywałam się pod pseudonimem BUNTOWNIK i ukrywałam
swoją kobiecość.... 15”
Przypadek „Buntu” dobitnie pokazuje jak poważnym i niepokojącym
zjawiskiem w Sieci jest anonimowość. Internet stworzył doskonałe warunki do jej
rozwoju: wirtualna rzeczywistość Globalnej Sieci pozwala zmienić płeć, wiek, światopogląd, kolor skóry, pochodzenie i wiele innych cech. Możemy być kilkoma
osobami naraz i nigdy nie ujawnić prawdziwej tożsamości.
Zjawisko to jest szczególnie niepokojące w kontekście omawianej przeze mnie
e-prasy. „Buntownik” jest doskonałym przykładem na to, jak łatwo i bezkarnie można
manipulować innymi ludźmi (w tym przypadku czytelnikami).
15 fragment e-ksiażki „Droga Buntu”